Tralalala
Ostrzeżenie: Wpis nie erpegowy i mało nerdowski.
Gdy mały trikuś, prosto z przedszkola zasuwał do ogniska muzycznego, w rączce ciążył mu futerał skrywający skrzypce "ćwiartki". Gdy jako czterolatek wiedział już co to kalafonia, lutnik i kiedy urodził się Wieniawski, nie miał możliwości, żeby sobie wyobrazić jak muzyka będzie ważna na przestrzeni kolejnych lat.
Po latach żałuję, że instrumenty kurzą się gdzieś na szafie w rodzinnym domu. Wiem, że nie dla mnie sale koncertowe, po prostu byłem średnim muzykiem. Natomiast samo wykształcenie wyrobiło we nie chęć poszukiwania "tego" czynnika w muzyce. Kiedyś myślałem, że to oryginalność, dziś po prostu nazywam to "tym czymś".
Staram się by muzyka była obecna na każdym kroku: w tramwaju, pociągu, autobusie, w poczekalni przychodni, wszędzie. Niejeden nerdospęd rozpoczyna się od uruchomienia youtuba, bo w czasie kiedy się chłodzi [przypominam idealna temperatura alkoholu białego to 4 stopnie Celsjusza], to puszczę Ci coś fajnego.... np:
Po latach żałuję, że instrumenty kurzą się gdzieś na szafie w rodzinnym domu. Wiem, że nie dla mnie sale koncertowe, po prostu byłem średnim muzykiem. Natomiast samo wykształcenie wyrobiło we nie chęć poszukiwania "tego" czynnika w muzyce. Kiedyś myślałem, że to oryginalność, dziś po prostu nazywam to "tym czymś".
Staram się by muzyka była obecna na każdym kroku: w tramwaju, pociągu, autobusie, w poczekalni przychodni, wszędzie. Niejeden nerdospęd rozpoczyna się od uruchomienia youtuba, bo w czasie kiedy się chłodzi [przypominam idealna temperatura alkoholu białego to 4 stopnie Celsjusza], to puszczę Ci coś fajnego.... np:
Później, w miarę chłodzenia kolejnych cieczy, przychodzi czas na: a pamiętasz to!? Ale teledysk... Dawaj myszkę i youtuba! No i często jeszcze później przychodzi czas żenady. Hity z dzieciństwa. Drodzy czytelnicy, ta część imprezy jest szczególnie niebezpieczna, gdy są goście pamiętający muzykę lat 80 i wczesnych 90. Micheal Jackson, Queen to granice rozsądku, ale te często są łamane. Nic w waszym życiu nie będzie takie same, gdy zobaczycie i usłyszycie ryk puszystych trzydziesto khem khem paru latków, wydzierających się: itso final katdałn czy taaaajke on miiii. Dobiciem do krzyża cierpień będzie oczywiście Czesiu.
Dzisiejszy wpis jest o zespołach, które wpłynęły mocno na mnie, jak i na mój gust muzyczny. Wpis jest mocno niesprawiedliwy, bo zabraknie tu wielu kapel, ba zdarzyć mi się może nawet nie wymienić jakiegoś zespołu ważnego dla mnie, po prostu starałem odnaleźć w pamięci protoplastę danego gatunku muzycznego, czy zespołu od którego zacząłem poszukiwania w tak zwanym zakresie gatunkowym.
Zapraszam do podróży po dźwiękach i dzielenia się swoimi zespołami milowymi w komentarzach.
Tool - najważniejsza dla mnie kapela. Mieszanka hipnotycznego wokalu Maynarda Jamesa Keenana, progresywnego metalu, głębokich rifów gitarowych i niesamowitej perkusji Danny’ego Careya. Genialna płyta Aenima, świetna Lateralus - mogę ich słuchać w nieskończoność. Najlepszy podkład gdy przygotowuje się do sesji, ale Tool działa też na mnie terapeutycznie.
Kawałek Push it - "utwór kwintesencja" płyty Aenima ma dla mnie szczególne znaczenie.
Zdaje sobie sprawę, że nie jest to łatwa muzyka, a teksty Maynarda wcale nie ułatwiają odbioru. Płyty - to jedna całość, mimo podzielenia na utwory - to niezwykła muzyczna podróż, do której Was zapraszam.
Dzisiejszy wpis jest o zespołach, które wpłynęły mocno na mnie, jak i na mój gust muzyczny. Wpis jest mocno niesprawiedliwy, bo zabraknie tu wielu kapel, ba zdarzyć mi się może nawet nie wymienić jakiegoś zespołu ważnego dla mnie, po prostu starałem odnaleźć w pamięci protoplastę danego gatunku muzycznego, czy zespołu od którego zacząłem poszukiwania w tak zwanym zakresie gatunkowym.
Zapraszam do podróży po dźwiękach i dzielenia się swoimi zespołami milowymi w komentarzach.
Tool - najważniejsza dla mnie kapela. Mieszanka hipnotycznego wokalu Maynarda Jamesa Keenana, progresywnego metalu, głębokich rifów gitarowych i niesamowitej perkusji Danny’ego Careya. Genialna płyta Aenima, świetna Lateralus - mogę ich słuchać w nieskończoność. Najlepszy podkład gdy przygotowuje się do sesji, ale Tool działa też na mnie terapeutycznie.
Kawałek Push it - "utwór kwintesencja" płyty Aenima ma dla mnie szczególne znaczenie.
Zdaje sobie sprawę, że nie jest to łatwa muzyka, a teksty Maynarda wcale nie ułatwiają odbioru. Płyty - to jedna całość, mimo podzielenia na utwory - to niezwykła muzyczna podróż, do której Was zapraszam.
Z Toolem jest tak, że albo go się kocha, albo nienawidzi. Dla mnie Band nr 1 - od 1995 roku, od premiery Aenimy.
Powiązania: dzięki Toolowi, zainteresowałem się całą działalnością Maynarda: Puscifer, A Perfect Circle, projektem Tapeworm, ale również sięgnąłem po takie zespoły jak Rishloo, czy innych przedstawicieli progresywnego grania: Porcupine Tree, Deftons i wielu innych. Dziś mogę śmiało powiedzieć, że to właśnie wśród progresywnego metalu i rocka szukam najczęściej nowych brzmień i kapel.
Massive Attack - Trip Hop, Slow Tempo, Bristol Sound - to kop który również otrzymałem w drugiej połowie lat 90. Pewnie wielu z was teraz rozjaśnia się skąd moja ksywa triki (spolszczenie Tricky). Wybrałem Massive Attack jako przedstawiciela, bo rzeczywiście to płyna Blue Lines rozkochała mnie w muzyce z Bristolu. Później przyszło: niesamowita Beth Gibons z Portishead, Tricky z absolutnie genialną płytą Angel with Dirty Faces.
Tu też ciekawe obserwacja, że pionierzy tej muzyki mocno i szybko zaczęli odchodzić od estetyki, którą sami stworzyli. Trip Hop mocno ewoluuje, praktycznie z każdą nową płytą karmi nasz nowymi brzmieniami.
Dziękuję Bristolowi za wspomniane wyżej zespoły, ale też za tych wykonawców, którzy podchwycili bakcyla: DJ Shadow, Archive (zakurczasta ostatnia płyta With Us Until You're Dead), Morcheba, Lamb...
Massive Attack - Trip Hop, Slow Tempo, Bristol Sound - to kop który również otrzymałem w drugiej połowie lat 90. Pewnie wielu z was teraz rozjaśnia się skąd moja ksywa triki (spolszczenie Tricky). Wybrałem Massive Attack jako przedstawiciela, bo rzeczywiście to płyna Blue Lines rozkochała mnie w muzyce z Bristolu. Później przyszło: niesamowita Beth Gibons z Portishead, Tricky z absolutnie genialną płytą Angel with Dirty Faces.
Tu też ciekawe obserwacja, że pionierzy tej muzyki mocno i szybko zaczęli odchodzić od estetyki, którą sami stworzyli. Trip Hop mocno ewoluuje, praktycznie z każdą nową płytą karmi nasz nowymi brzmieniami.
Dziękuję Bristolowi za wspomniane wyżej zespoły, ale też za tych wykonawców, którzy podchwycili bakcyla: DJ Shadow, Archive (zakurczasta ostatnia płyta With Us Until You're Dead), Morcheba, Lamb...
Nine Inch Nails - ja chyba dość nietypowo zakochałem się w industrialu. Bo o ile zespół NIN, to ikona gatunku, to już płyta The Fragile jest często pomijana. Uwielbiam bezkompromisowość Reznora, surowość dźwięków i wyznania podmiotu lirycznego:
I want to fuck you like an animal.
Płyty NIN oceniam różnie i nie licząc Ghost I-IV słucham regularnie. Słabiej oceniam projekty poboczne Trenta. Czasami włączę inne zespoły z gatunku: Black Light Burns, Deform, jaram się też większością projektów Dannego Lohnera.
Beasty Boys - wybrać trzech białych Żydów z New Yorku, jako przedstawicieli Hip-Hopu, może skończyć się kosą na kwadracie. Ale, hej, nie było lepszych w tej kategorii. Przyglądając się temu co się dzieje z gatunkiem - śmiem twierdzić, że nie będzie.
Słychać multiinstrumentalizm wykonawców. Polecam Wam The In Sound From Way Out - kompilacje zawierającą instrumentalne kawałki zespołu.
No i pytanie na koniec, czy ktoś kiedyś zrobił, zrobi lepszy teledysk?:
Wszystkie Wschody Słońca - długo zastanawiałem się nad wyborem przedstawiciela z gatunku DUB. Nie pamiętam, czy wszystko zaczęło się od WWS czy może od Zion Train. Ale z racji, że Wschody są nasze, polskie, to oni posłużą za ikonę gatunku. Muzyka Reggae jest fajna, tylko męcząca na dłuższą metę. W sensie nudna pod względem frazy muzycznej. Dubowi zdarza się łamać utarte jamajskie schematy, a kolejnym elementem dla którego wybrałem WWS jest niesamowity akordeon. Nie mogę oczywiście nie wspomnieć choćby o Mad Professor, choćby na remiks płyty wspomnianego wyżej Massive Attack.
Jah rasta! Peace to you all, yo!
Kurcze, Punk to moja młodość, szczególnie jeżeli chodzi o cześć koncertową. Patrząc się na siebie dziś, wiele przekonań, wiele haseł z tej muzyki ukształtowało mnie takiego jakim jestem.
Pomimo tego, że ciężko doszukać się jakieś finezji w tym graniu, na długi czas w moim walkmanie gościły kasety takich wykonawców jak: Piżama Porno (Złodzieje zapalniczek), Kult, Blade Loki, Brygada Kryzys, Siekiera...
Na dziś to tyle. W następnym odcinku przeciągnę Was przez elektroniczne dźwięki Orbital, przypomnimy sobie stary dobry Grunge (Nirvana), postaram się by nie zabrakło klasyki Jazz (Miles Davis), no sprawdzimy co rozkochało mnie w różnych gatunkach Metalu.
Do następnego.
